środa, 6 stycznia 2016

O wyjątkowej maseczce słów kilka :)

Witajcie Kochani,

Dziś podzielę się z Wami opinią na temat naprawdę wyjątkowego produktu. Należy on do asortymentu irlandzkiej marki Vita Liberata, która całkowicie zmieniła moje podejście do produktów samoopalających.


Vita Liberata Self Tanning Night Moisture Mask - maska na noc z efektem rozświetlającym, lekko brązującym i przeciw starzeniu

Self Tanning Night Moisture Mask zawiera technologię HyH2O ™ która zapewnia wspaniały efekt blasku i rozświetlenia skóry w ciągu dnia. Maskę stosujemy na noc, ma jedwabistą konsystencję i pozostawia skórę wygładzoną, głęboko nawilżona, odżywioną a także delikatnie poprawia koloryt skóry. Twarz wygląda na bardziej złocistą, muśniętą słońcem. Maska zawiera wyciąg z nasion słonecznika, witaminy A, C, D . Tokoferol chroni skórę przed wolnymi rodnikami a wyciąg z jabłek wygładza drobne linie i zmarszczki. 
Sposób użycia: Nakładamy równomiernie cienką warstwę na twarz, szyję i dekolt po wieczornym oczyszczeniu skóry.

Opinia:

Zacznę od tego, iż maska będzie dostępna w sprzedaży w drogeriach Sephora od 11 maja bieżącego roku.

Produkt zamknięto w miękkiej, plastikowej tubce, podoba mi się minimalistyczna szata graficzna. Całość prezentuje się elegancko, od samego początku miałam wrażenie, ze mam do czynienia z produktem luksusowym.
Do gustu przypadł mi zapach maski- wyczuwam tu nuty owocowe z domieszką świeżych, nie jest on nachalny. Konsystencją przypomina treściwy, gęsty krem.
Rozprowadza się całkowicie bezproblemowo i dość szybko wchłania pozostawiając lekką warstwą, charakterystyczną dla odżywczych kremów na noc.


Jest to produkt, którego nie spłukujemy, pozostawiamy go na całą noc, zastępujemy nim krem na noc. Można stosować go wedle potrzeb- np. 2 razy w tygodniu, czy nawet codziennie jeśli np. chcemy mocno odżywić skórę i uzyskać intensywniejszy efekt brązujący.
Po pierwszym zastosowaniu na noc rankiem zauważyłam, że moja skóra jest doskonale nawilżona, nawet suche policzki odzyskały komfort. Wyglądała na zdrowszą, efektu brązującego nie zauważyłam. Za to po drugim zastosowaniu i kolejnych zauważyłam, ze moja skóra jest jakby "muśnięta słońcem"- naprawdę "dyskretnie opalona" i rozświetlona, rozpromieniona.
A to wszystko bez jakichkolwiek zacieków, czy nieprzyjemnego zapachu samoopalacza.
Tak uzyskaną opaleniznę trzymam "w ryzach" stosując maskę 2-3 razy w tygodniu.
Dodam jeszcze, że pomimo, iż mam mieszaną skórę, a w składzie goszczą m.in. olejki to nie zauważyłam zatkania porów, nie przybyło mi zaskórników i innych "niespodzianek".


Dobranoc:)
Mika

15 komentarzy:

  1. Najważniejsze, że nie pozostawia charakterystycznego dla tego typu produktów zapachu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nadal nie znam tej marki na własnej skórze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ją polubiłam, świetnie odżywia skórę i nadaje pięknego kolorytu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Vita Liberata to rewelacyjne kosmetyki. mam od dawna chęć na tą maseczkę

    OdpowiedzUsuń
  5. kosmetyki tej firmy zawsze mają dobrą opinię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. chcę ją :) ja zawsze taki bledziuch :) myślę, że warto się w nią zaopatrzyć, patrząc na działanie i właściwości :)

    OdpowiedzUsuń
  7. oo no proszę, i maseczki też mają :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię maseczki, które można pozostawiać na całą noc.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli nie zatyka porów to z chęcią wypróbuję :-). Może to być moja ulubiona maseczka :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kosmetykom samoopalającym mówię stanowcze NIE.

    OdpowiedzUsuń